Strona 1 z 285 1231151101 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 2849

Wątek: Dowcipy

  1. #1
    Dołączył
    May 2003
    Przegląda
    Warszawa
    Posty
    2,830
    Wrzucajcie do tego watku dowcipy ktore was niezle rozsmieszyly.
    To moze na poaczatek cos co mnie niezle ubawilo dzisiaj:

    Problem:
    Jak zlapac krokodyla?
    Skladniki:
    skladany stoleczek, nudna ksiazka, hulajnoga, jablko, luneta,
    pinceta i pudelko od zapalek
    Przepis:
    Siadamy na stoleczku na brzegu rzeki, w ktorej jest krokodyl.
    Zaczynamy czytac nudna ksiazke, az nad nia zaspiamy.
    Po chwili z rzeki wyjdzie krokodyl, a ze to ciekawe zwierze wiec to tez
    zacznie czytac ksiazke i tez po chwili nad nia zasnie.
    Ale, ze my zaczelismy czytac ksiazke wczesniej i wczesniej nad nia
    zasnelismy, tak wiec budzimy sie pierwsi i zaczynamy uciekac.
    Krokodyl tez sie obudzi, wiec wsiadamy na hulajnoge i jestesmy szybsi.
    Teraz wyciagamy jablko, a ze jablko nie pada daleko od jabloni, tak
    wiec wchodzimy na ta jablon.
    Kiedy krokodyl jest juz pod jablonia, wyciagamy lunete i zgrabnym ruchem
    obracamy ja tak, aby krokodyl byl jak najmniejszy.
    Teraz bierzemy pincete i delikatnie wsadzamy krokodyla do pudelka od
    zapalek.
    W ten sposob zlapalismy krokodyla!

  2. #2
    Dołączył
    May 2003
    Posty
    522
    Wszyscy tu macie takie poczucie humoru...?

  3. #3
    Dołączył
    May 2003
    Przegląda
    Warszawa
    Posty
    2,830
    Niech zgadne Monty Pythona tez nie lubisz ... ?

  4. #4
    Dołączył
    May 2003
    Przegląda
    Warszawa
    Posty
    2,830
    Piekny lipcowy dzien. Las, cwierkanie ptaszkow, gdzieniegdzie przebiega
    sarenka, w tle slychac stukanie dzieciola. Nagle z glebi lasu wylania sie
    potezna chmura kurzu, ktora w szalenczym pedzie przemierza las. Zwierzeta w poplochu uciekaja. Tumult, halas, nic nie widac. Az wreszcie chmura
    zatrzymuje sie na lesnej polanie. Kurz powoli opada. Na polance dziesiatki i
    setki... jeży. Sapia, dysza, łapia dech. Tylko jeden, ten ktory prowadzil
    tabun, blogo się usmiecha i z zachwytem zwraca się do pozostałych:
    - Kurwa!!! Jak mustangi, nie...

    I drugi:

    Nadchodzi wiosna. Misie budz± się w gawrze. Stwierdzaj±, że niedęwiedzice jeszcze spia, a ponieważ sa dżentelmenami, nie budza ich. No, ale jak to chłopy... Budzi się w nich chuć i postanawiaja, że warto by cos przelecieć. A ponieważ niedęwiedzice nadal spia, zabawiaja się między soba. W pewnym momencie wpada zajac, otwiera oczy ze zdumienia i ucieka w las. Jeden misio mówi do drugiego:
    - Jestes szybszy. Złap tego pieprzonego zajaca, bo to największy plotkarz w lesie.
    Misio goni go przez las. W pewnym momencie zajaczek potyka się i wpada do jeziora. Misiek wkłada swoja łapę do wody i szuka, szuka, szuka... Wyciaga jednak tylko bobra:
    - Nie widziałes zajaca?
    - Utonał, ty pedale.


  5. #5
    Dołączył
    May 2003
    Przegląda
    Sopot
    Posty
    1,327
    prawde powiedziawszy to troche hujowe te twoje dowcipy panie Doli :roll:

  6. #6
    Dołączył
    May 2003
    Przegląda
    Warszawa
    Posty
    2,830
    Ja pierdykam chyba ja i caly moj wydzial mamy specyficzne poczucie humoru, bo ten o jezu byl hiciorem, trudno zamykamy watek. Za kultowym filmem (ktory pewnie tez nie wszystkich bawi):
    Yyyy... Każdy może prawda krytykować, a mam wrażenie, że dopuszczanie do krytyki panie to nikomu... Mmmm... Tak nie... Nie podoba się. Więc dlatego z punktu mając na uwadze, że ewentualna krytyka może być, tak musimy zrobić żeby tej krytyki nie było. Tylko aplauz i zaakceptowanie. Tych naszych prawda punktów, które stworzymy.

  7. #7
    Dołączył
    May 2003
    Przegląda
    Warszawa
    Posty
    2,830
    A zreszta ostatni na potwierdzenie mojego chujowego poczucia humoru

    Facet postanowił wybrać się z żółwiem do kina. Trzyma zwierz+tko pod pach+,
    podchodzi do kasjerki i prosi o bilet.
    - Poproszę jeden normalny i jeden ulgowy, dla żółwia.
    - Przykro mi, ale to nie jest zoo, nie może pan wejć z żółwiem!
    - Ależ to mały żółw, zachowuje się cichutko, przecież nikomu nie będzie
    przeszkadzał.
    - To porz+dne kino, proszę nie blokować kolejki!
    - Ależ proszę pani, kupię dwa normalne...
    - Nie i już. Następny!
    Facet odszedł jak niepyszny, za zakrętem wsadził sobie żółwia w spodnie i po
    chwili wrócił do kasy - pod pach+ miał już tylko pudełko z popcornem, w ręce
    kolę. Tym razem dostał normalny bilet bez większych problemów.
    W rodku seansu postanowił pozwolić biednemu zwierzęciu pooddychać trochę
    wieżym powietrzem - rozpi+ł więc rozporek, aby żółw mógł w końcu wychylić
    szyję.
    Rozmowa w tym samym rzędzie - kilka siedzeń dalej:
    - Stary - widziałe?
    - Co?
    - Ten facet tam - ma fiuta na wierzchu...!
    - No i co z tego? To erotyczny film - ty też prawie masz.
    - No... ale mój nie wpierdala popcornu!

  8. #8
    Dołączył
    Jul 2003
    Przegląda
    Gdańsk
    Posty
    417
    Nie mów tak, bo ludzie nie będą oglądać Monty pythona :twisted:

    "Nikt nie spodziewa sie Hiszpanskiej Inkwizycji! Wsrod naszych metod sa tak rozne elementy jak strach, zaskoczenie, bezwzgledna skutecznosc i niemalze fanatyczne oddanie papiezowi oraz piekne czerwone mundurki. Psiakrew! Nie umiem tego powiedziec, ty sprobuj."

  9. #9
    Dołączył
    May 2003
    Przegląda
    Sopot
    Posty
    1,327
    heh.. Doli nie warto zamykac watku

    i zeby nie bylo ze tylko krytykuje to kilka odemnie :

    Zatrzymuje gliniarz samochód, sprawdza dokumenty gościa i mówi:
    -Pan powinien nosić okulary
    -Ale ja mam kontakty
    -Proszę pana nie interesuje mnie kogo pan zna..

    ----

    Baca wlecze do lasu ścierwo psa. Sąsiad zagaduje:
    - A co to się stało, kumie?
    - Aaaa... musiołek go zastrzelić!
    - To pewnie był wściekły, co???
    - No, zachwycony to nie był

    ----

    Rozmawia dwóch pijaków:
    - Ciekawe dlaczego dali mi ksywkę: Dżin? Pewnie dlatego, że wszystko mogę?
    - Nie, stary. Po prostu gdy tylko ktoś odkręca butelkę, ty od razu się
    pojawiasz.

    ----

    Sędzia na rozprawie rozwodowej.
    - Postanowiłem przyznać pańskiej żonie 2 tys. zł miesięcznie.
    - Świetnie, Wysoki Sądzie - odpowiada mąż. - Ja też od czasu do czasu dorzucę jej parę złotych od siebie

    ----

    Przychodzi facet do dentysty:
    - Dzień dobry, mam pewien problem.
    - Jaki?
    - Wydaje mi się, że jestem ćmą...
    - Hm, to panu jest potrzebny psychiatra a nie dentysta!
    - Wiem.... Ale u pana paliło się światło...

    ----

    Zima. Legowisko niedzwiedzi. Maly niedzwiadek budzi starego siwego misia:
    - Dziadku! Dziadku, opowiedz mi bajke!
    - Spij... - mruczy dziadek - ...nie czas na bajki...
    - Ale dziadku! No to pokaz teatrzyk! Ja chce teatrzyk! - krzyczy maly.
    - No dooobrze... - sapie dziadek, gramolac sie pod lozko i wyciagajac stamtad dwie ludzkie czaszki. Wklada w nie lapy i wyciagajac je przed siebie mowi:
    - Docencie Nowak, co tak halasuje w zaroslach?
    - To na pewno swistaki, panie profesorze...

    8)

  10. #10
    Dołączył
    May 2003
    Przegląda
    Warszawa / Częstochowa
    Posty
    1,114
    W zakładzie pogrzebowym:
    FACET: Dzień dobry.
    TRUMNIARZ: Czym mogę służyć ?
    FACET: Mógłby mi pan pomoc? Moja matka właśnie umarła.
    TRUMNIARZ: Oczywiście, przecież zajmujemy się sztywniakami.
    FACET : Co?
    TRUMNIARZ: Możemy zrobić trzy rzeczy: spalić ją, pogrzebać albo wyrzucić.
    FACET : Wyrzucić?
    TRUMNIARZ: Do Tamizy.
    FACET : Co?
    TRUMNIARZ: Lubił ją pan?
    FACET : Tak.
    TRUMNIARZ: W takim razie jej nie wyrzucimy. Co pan woli- pogrzebać ją czy spalić?
    FACET : A co pan poleca?
    TRUMNIARZ: Oba sposoby są paskudne. Jeśli ją spalimy, ogarną ją płomienie i zacznie skwierczeć, co może ją trochę przerazić, jeśli nie jest całkiem martwa. Ale to szybki sposób. Dostanie pan garść popiołu i będzie udawał, że to jej prochy. A jeśli ją pogrzebiemy, zaczną ją zjadać paskudne robaki. I jak powiedziałem, może ją to przerazić, jeśli nie jest całkiem martwa.
    FACET : Rozumiem. Ale ona ma pewno nie żyje.
    TRUMNIARZ: Gdzie ją pan ma?
    FACET : W worku.
    TRUMNIARZ: Moge zerknać? (zagląda) Młodo wygląda.
    FACET : Tak, umarła młodo.
    TRUMNIARZ: (do pomocnika) Fred!
    FRED: Tak?
    TRUMNIARZ: Chyba mamy coś do żarcia!
    FACET : Co takiego? Proponuje pan zjeść moją matkę?
    TRUMNIARZ: Tak. Ale nie na surowo.
    FACET : Co?
    TRUMNIARZ: Zrobimy z niej pieczeń ze frytkami, brokułami i sosem chrzanowym.
    FACET : Właściwie to jestem trochę głodny.
    TRUMNIARZ: Świetnie!
    FACET : Z pasternakiem?
    TRUMNIARZ: Fred, skocz po pasternak!
    FACET : Wie pan, mam jednak opory.
    TRUMNIARZ: Coś panu powiem. Zjemy ją, a jeśli pan potem będzie miał poczucie winy, wykopiemy grób, a pan do niego zwymiotuje.